Artykuły

Dalszy etap pracy z lękami – wybierz do czego wolisz się dostrajać

Proces uwalniania się od lęków może mieć wiele etapów i odsłon, do których dojrzewamy w swoim czasie. Najczęściej w pierwszej kolejności potrzebujemy pozwolić sobie poczuć swoje lęki, a nawet pozwolić sobie na życie w lęku, by odzyskać świadomy kontakt ze swoimi emocjami i w praktyce uczyć się jak sobie z nimi radzić. Zaczynamy więc wprowadzać wszelkiego rodzaju techniki wspierające nas w radzeniu sobie z lękami. Pracujemy z afirmacjami, czytamy dekrety, by nakierować podświadomość na inne tory myślenia. Wzbudzamy i odkrywamy w sobie uczucia bezpieczeństwa, spokoju, niewinności czy miłości, które koją nasze emocje i poszerzają świadomość w temacie. Uczymy się świadomego relaksu, bycia ze sobą, medytacji albo modlitwy. Zaczynamy w końcu świadomie rozumieć, że lęk nam się nie opłaca i być może coraz łatwiej jest nam z niego rezygnować. Zaczynamy w końcu dopuszczać do siebie, że naprawdę możemy czuć się bezpiecznie, bez względu na to, co nas spotykało w przeszłości. Szala zaczyna więc przesuwać się w kierunku coraz większego pragnienia doświadczania poczucia bezpieczeństwa.

Oczywistym jednak jest fakt, że ucząc się przebywania w poczuciu bezpieczeństwa, nie będziemy go jeszcze odczuwać przez cały czas. Będą do nas wracać momenty zwątpienia i słabości, a lęki jeszcze nie raz wezmą nad nami górę. Dlatego przy bardzo silnych przyzwyczajeniach do lęku, możemy nawet mimo tak intensywnej pracy i zaangażowania w temat, nadal podtrzymywać pewnego rodzaju przywiązanie do stanu odczuwania strachu. Stoją za tym utarte przekonania oraz konkretne schematy działania, po które sięgamy, nawet mimo znajomości skutecznych praktyk. Ale to głównie dlatego, że nasza praca jeszcze nie została zakończona. Aby pozbyć się tych utartych resztek, potrzebujemy dużą część dalszej pracy włożyć w ugruntowywanie nowego podejścia i dążyć do celu z poziomu nowych priorytetów. Te priorytety kształtowały się właśnie przez cały dotychczasowy etap pracy – i to one doprowadzają nas do dojrzałości, by nawet mimo pozostałych lęków i tak wybierać to, co liczy się dla nas najbardziej.

Przyjrzyjmy się więc priorytetom. W pierwszych etapach pracy nad lękiem, skupiamy się głównie na swoim lęku i potrzebie poradzenia sobie z nim. Można więc powiedzieć, że nasza motywacja oparta jest mocno na walce z lękiem, na zasadzie: „nie chcę się już tak czuć”, „chcę się przestać bać”, „chcę uwolnić się od lęku”, „mam dosyć tego lęku, więc muszę coś z nim zrobić”. Pojawiają się też oczywiście myśli: „chcę się w końcu poczuć bezpiecznie!”, ale głównie z poziomu chęci pozbycia się lęku w sobie. Aby była jasność – na pewnym etapie, to wszystko jest jak najbardziej okej! My wręcz potrzebujemy przeciwstawić się lękowi i nawet trochę z nim powalczyć, by móc odnaleźć w sobie siłę, na skuteczną pracę z tematem. Jednak ten etap kiedyś musi się skończyć. Nie można przepracowywać tych samych lęków w nieskończoność. Prędzej czy później przychodzi moment, by wyjść poza swoje lęki. Poza walkę z nimi. Nawet poza pracę z nimi. Bo nasza praca coraz bardziej zacznie ukierunkowywać się głównie na wybieranie tego, co nas przede wszystkim uszczęśliwia.

A więc cała nasza praktyka ostatecznie ma nas doprowadzić do dojrzałości, by zacząć patrzeć na swój lęk nie z perspektywy wroga do pokonania, ale z dystansu, skupiając się przede wszystkim na tym, na czym najbardziej nam zależy, czyli właśnie na bezpieczeństwie. Przy silnych lękach ciężko, by na początkowych etapach ta praca nad bezpieczeństwem była dla naszego umysłu priorytetem – on najpierw potrzebuje skupić się na tym co mu przysłania to uczucie. Jednak z czasem im mniej będzie tych lęków i więcej naszej otwartości, tym silniejsze będzie pragnienie poczucia bezpieczeństwa. To automatycznie nie oznacza, że wszystkie nasze lęki tak po prostu znikną, ale właśnie dlatego będziemy potrzebować dalej wzmacniać swoją motywację do wybierania bezpieczeństwa, zamiast lęku.

Jeśli jesteś na tym etapie, musisz jasno wybrać czy nadal chcesz się nie bać czy może chcesz czuć się dobrze i bezpiecznie. W tym tkwi istotna różnica. Pierwsze podejście na dalszych etapach tworzy wroga, z którym trzeba walczyć, a za drugim płynie przekaz – „czy jest dobrze czy źle, chcę żeby było bezpiecznie, a więc tam się dostrajam”. Nie z powodu chęci pozbycia się lęku, ale z powodu chęci doświadczania bezpieczeństwa.

Pozwól więc sobie, aby całe Twoje życie było wyrazem tego, co wybierasz, do czego chcesz się dostrajać. Pozwól sobie zachować pewien dystans do swoich emocji i pokazywać sobie, że wolisz wybrać coś zupełnie innego. Niech Twoje działanie będzie wyrazem Twojej woli. Pokazuj swojej podświadomości jak najczęściej, również w chwilach słabości, co wybierasz i na co się decydujesz. Co jest dla Ciebie NAPRAWDĘ ważne.

Jeśli będziesz wybierał szczęście, bezpieczeństwo, miłość i inne uczucia zamiast lęku, zobaczysz, że lęk okaże się już tylko fikcją – zwykłym uwarunkowaniem, zwykłym przyzwyczajeniem. Skoro nie ma już tych silnych punktów zaczepienia w postaci żalu do innych za wyrządzone krzywdy, złości na siebie, że znów czujesz ten lęk i tym podobnych, to będzie Ci dużo łatwiej wybierać to, na czym Ci zależy. Dlaczego więc nie korzystać z tej możliwości? Zastanów się nad tym, ile razy mógłbyś wybrać lepsze samopoczucie (bo mentalnie, uczuciowo i emocjonalnie byłbyś już do tego zdolny), ale jednak z braku uważności postanowiłeś poddać się starym schematom. Ile razy robiłeś „dramy” z rzeczy, które i tak już wcale Cię specjalnie nie ruszają?

Po prostu pozwól sobie pielęgnować, pogłębiać i wręcz celebrować efekty swojej pracy. Nie zatrzymuj się. Przypominaj sobie jak najczęściej, co jest dla Ciebie naprawdę ważne. I do czego tak naprawdę dążysz w pracy ze swoimi lękami. Czy chcesz odgrywać je w nieskończoność, by było się od czego uwalniać? Czy wolisz rzeczywiście czuć się bezpiecznie, wybierać ten stan z przyjemnością, po to by nim żyć, by z niego korzystać :).

Stan poczucia bezpieczeństwa i stan radości, który wybieramy w ramach odpuszczenia lęku, to stan, który otwiera nas na większą świadomość siebie i naszych możliwości. To poszerzona perspektywa i działanie z poziomu swojego Boskiego przejawiania. To stan, który wzbudza w nas chęci do życia, nadaje sens. Pozwala być sobą. Jeśli masz możliwość dostrojenia się do tego stanu, nie marnuj tego na przeżywanie kolejnych dramatów, z którymi i tak już nie raz sobie radziłeś :). Może już jest u Ciebie pora, aby przełamać schematy i zamiast znów walczyć, po prostu sobie… odpuścisz?