Inspiracje

Pozwalam działać Bogu

Kiedy upierałam się w poczuciu bezsilności zawsze czułam, że muszę wszystko robić sama. Czasem się udawało, ale efekty nie trwały długo. Prędzej, czy później czułam zmęczenie takim działaniem i bezsilność powracała z jeszcze większą siłą. Popadałam w stany nic nie robienia, braku motywacji do działania, a przede wszystkim – braku wiary w siebie i swoje możliwości. Czasami czułam się naprawdę słaba, wydawało mi się, że jestem pozbawiona mocy i sił. Kiedy ten stan mijał, próbowałam pracować dalej, ale w tej pracy często uciekałam od swojego wnętrza, wmawiając sobie, że kiedy robię po swojemu, mam dużo lepsze efekty. Po co poddawać się Bogu? Po co medytować? Po co rozwijać w sobie pozytywne uczucia? Skoro mogę wszystko osiągnąć sama!

Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że za tego typu samodzielnością nie idzie żadna siła, a ogromna słabość. Słabość, w której próbowałam udowodnić sobie, że jest inaczej, niż to wtedy odczuwałam. Zamykałam się więc na czucie siebie, by nie zobaczyć, jak bardzo próbuję siebie oszukać. Tkwiłam w swoich ograniczeniach i cierpiałam robiąc dobrą minę do złej gry.

Otwieranie szło mi więc opornie, bo długo stawiałam „na swoim”. Na pewno do dzisiaj jeszcze stawiam, bo nie jestem oświeconą istotą i nie przejawiam Boga w pełni. Jednak na drodze rozwoju miałam momenty i te krótsze i dłuższe, kiedy zamiast upierać się na swoim, po prostu zawierzałam Bogu i całkowicie pozwalałam mu przejąć stery. Dzięki temu doświadczałam coraz to nowszych uczuć w sobie i zaczęłam dostrzegać, że moc Boga we mnie jest i działa – jeśli tylko sobie na to pozwolę, jeśli przestanę stawiać na swoim i przestanę opierać się temu, co Bóg dla mnie ma.

Pamiętam taki dzień, kiedy po raz kolejny pracowałam nad dekretem uwalniającym mnie od przywiązania do stresu. Przeczytałam zdanie, które wtedy wzbudziło we mnie zaskakujące uświadomienie. Zdanie to brzmiało: „pozwalam Bogu działać w mojej przestrzeni”. Zatrzymałam się na nim i zaczęłam kontemplować uczucie, które wtedy do mnie przyszło. Czułam niebywałą, przyjemną radość, połączoną z ogromną ulgą. W końcu poczułam, że przecież… nie muszę sobie sama ze wszystkim radzić!

Nie muszę dźwigać na sobie ciężaru, od którego sama nie potrafiłam się uwolnić. Bóg ze mną jest i działa w mojej przestrzeni! Bóg działa również poprzez mnie! Poprzez moje zdolności, moje działania, moje kreacje. Przez moje serce i moją Intuicję. Dzięki temu wszystko staje się dużo łatwiejsze, niż wtedy kiedy próbowałam radzić sobie sama! Już nie muszę radzić sobie sama… I ta świadomość przyniosła mi naprawdę ogromną ulgę i przestrzeń na cudowne zmiany.

Pozwól działać Bogu w swojej przestrzeni. Pozwól działać Bogu w Tobie oraz poprzez Ciebie – poprzez Twoje uczucia, myśli, czyny i działania. Z Boskim wsparciem będzie Ci dużo lżej, łatwiej i przyjemniej. Nie musisz się już czuć osamotniony i opuszczony w swoich działaniach.
Nie musisz się już martwić, czy jesteś dobry w tym co robisz, czy Twoje cele się zrealizują, czy uwolnisz się od swoich ograniczeń. Pozwól, aby Bóg się tym zajął. Nie musisz wszystkiego kontrolować. Nie musisz wszystkiego robić sam. Bóg nad wszystkim panuje, a Ty nie musisz martwić się o siebie. Dzięki temu puszcza całe Twoje napięcie… Czujesz się wspierany i rozpieszczany przez Boskie wibracje. Jesteś wdzięczny Bogu za bezinteresowną miłość, którą Cię otacza i za to, że zawsze jest gotowy Ci pomóc. W tej wdzięczności czujesz, że masz ochotę na więcej i dzięki temu na więcej się otwierasz.

Dla mnie poddanie się Bogu to wspaniałe, uwalniające uczucie, do którego do dziś kocham wracać. Zrzuca ze mnie tony napięć i ciężarów. Nawet moje stresy, lęki i emocje momentalnie tracą na sile i dzięki temu stają się coraz słabsze. Jeśli sobie z czymś nie radzicie – powierzajcie to Bogu. I rozwijajcie w sobie świadomość, że wcale nie jesteście skazani tylko na siebie i swoją niedoskonałość .