Artykuły

Możliwości pracy z ludźmi, a mentalne ograniczenia – czy „młoda”, oznacza „niedojrzała”?

Młody wiek i nasza kompetencja – jak się z tym czujemy i jak to wpływa na relacje z klientami? Jak otworzyć się na przyciąganie klientów, będąc takimi jacy jesteśmy? Już dłuższy czas temu chodziło mi po głowie, by o tym napisać. Szczególnie, że wiele młodych osób ma z tym spore problemy. Jak sobie radzę i jak udaje mi się prosperować w tak młodym wieku (a raczej – z tak młodo wyglądającą facjatą  ). ? Jak przyciągam sobie klientów? Czy nie odpycham ich swoim wiekiem/wyglądem? Czy nie wolą pójść do kogoś „dojrzalszego”, bardziej doświadczonego, mającego za sobą dużo więcej lat pracy z ludźmi? Niektóre odpowiedzi mogą Was zaskoczyć  .

Pochlebia mi, że różne osoby usilnie zapewniają mnie, że mam nie więcej niż 22 lata – nawet jeśli próbują coś udowodnić i jest to ich argument na to, jaka jestem niedojrzała. Dla ludzi pozbawionych sensownych argumentów, moja młodość to jest zawsze idealna rzecz, do której łatwo się przyczepić. Moje stanowisko w tej sprawie jest takie – rozwój duchowy służy nie tylko rozwijaniu mojej świadomości i wewnętrznej mądrości, ale i pięknemu, młodemu ciału, któremu nie spieszy się starzeć.  Dla mnie to tylko same profity, bo nie mam wyobrażeń o tym, że skoro jestem pod trzydziestkę, to muszę wyglądać bardziej dojrzale. Ja lubię młode ciało i niewinny wygląd mojej twarzy i zamierzam zachować je tak długo jak to możliwe. Tak więc, gdy już się zdarzy, że ktoś zarzuci mi to jak wyglądam, albo że mam 20 lat, nic tylko cieszyć się z mojej świeżej urody  .

Młodość i świeżość umysłu i ducha można zachować do końca życia i jestem pewna, że to mocno oddziałuje to na nasze ciało. Wiadomo, że siłą rzeczy nie będzie już tak idealnie gładkie i młode, ale jest różnica między piękną starszą kobietą, a tą skurczoną, której życie sprawia ogromny ciężar. W przekonaniu takiej osoby najczęściej pozostaje już tylko oczekiwanie na śmierć. Wiem, że są ludzie, którzy do późnej starości korzystają z życia i potrafią się z niego cieszyć. Mają do tego siłę, bo życie nie jest dla nich CIĘŻAREM. Młodzi ludzie nierzadko również odczuwają na sobie ten ciężar i dlatego czują się nad wyraz „dojrzali”. Jednak to nie obciążenia i lata tkwienia w nich warunkują naszą dojrzałość, a poszerzająca się świadomość siebie. A świadomość można poszerzać w każdym wieku, choć wiadomo – im dalej w las z ugruntowaniem w trudnych obciążeniach i negatywnych przekonaniach, tym trudniej realnie coś zmienić. Dzięki przekraczaniu swoich ograniczeń i poszerzaniu świadomości żyje się lżej, dosłownie jakbyśmy odejmowali sobie lat – lat cierpienia, które w ogromnym stopniu niszczą nasze ciało.

Czy to ile masz lat i jak wyglądasz rzeczywiście świadczy o Twojej dojrzałości? Absolutnie nie. I piszę to wszystko głównie dla Was, Kochani. Znając swoją wartość wiecie, że bez względu na wygląd fizyczny, wiek, wykształcenie i lata doświadczenia, wszystko jest z Wami jak najbardziej w porządku i dzięki temu zwyczajnie cieszycie się sobą i robicie to, w czym chcecie się spełniać. Najważniejsze, by było to zgodne z Wami i z Waszym Najwyższym Dobrem.

Powiem Wam, że w sumie to rzadko słyszę negatywne opinie na temat swojego wieku, choć wiadomo, czasem się zdarzy. Ale jeszcze nigdy nie spotkałam się z tego typu opiniami ze strony klientów, którym nie przeszkadza to, że jestem od nich młodsza (co dzieje się w większości przypadków). Wręcz przeciwnie – czuję od nich mnóstwo docenienia oraz pokory i otwartości na moje wskazówki. Ich ego nie jest tak przerośnięte, aby czuć się lepszym od innych tylko dlatego, że przeżyli więcej lat. Oni chcą sobie pomóc i mając swoją własną mądrość i prowadzenie – dlatego dobrze wiedzą do kogo mają się zgłosić i kto w danym momencie ich życia najbardziej im pomoże. Wybierają bez ograniczających uprzedzeń, a z otwartym sercem.

Kiedyś rozwalały mnie też teksty odnośnie posiadania dzieci. „Teraz jesteś młoda, jak dorośniesz, to zrozumiesz”. Ale kiedy dorosnę i zrozumiem? Kiedy będę miała 40, 50 lat? Nagle stwierdzę – „ooo, no to chyba już jestem wystarczająco mądra, by stwierdzić czy chcę się realizować w roli matki, czy nie”. Nie zaprzeczam, że z upływem lat perspektywa na postrzeganie wielu rzeczy się zmienia – jednak moim zdaniem nie wynika to z wieku, a z rozwijającej się świadomości. Jeśli ta świadomość jest na tyle wysoka, aby stwierdzić, że dziś czegoś nie potrzebuję (nie zamykając się na rozwój i zmiany w moim życiu i postrzeganiu siebie) to dlaczego mam sobie wmawiać, że jest inaczej? Albo, że na pewno BĘDZIE inaczej, bo dziś nie jestem na tyle wystarczająca, by decydować o moim życiu. To kiedy będę? Jaka jest granica, gdzie jest ten magiczny WIEK, w którym osiąga się pełnię dojrzałości?  No właśnie…

Lubię wyglądać młodo, lubię nosić trampki, lubię się wygłupiać i bawić się moim życiem. Lubię się też rozwijać, odkrywać i poznawać coraz głębsze poziomy czucia siebie. Lubię rozwijać moją świadomość, uczyć się od innych, pielęgnować i ulepszać mój kontakt z moim Wyższym Ja. I szczerze im więcej tej całej mądrości w moim życiu, tym więcej we mnie swobody, spokoju, zabawy i luzu. Tym młodsza się czuję tak naprawdę. Bo powiem Wam całkowicie szczerze – mając 20 lat, z całym moim bagażem emocjonalnym i po tym co przeszłam, czułam się jak zmęczona życiem stara baba u schyłku swojego parszywego istnienia. Minęło 8 lat i choć wiem, że dla wielu może to zabrzmieć co najmniej dziwnie – ale ja z każdym rokiem czuję się coraz młodsza. I mało tego – dużo bardziej świadoma siebie, mądrzejsza i otwarta.

A teraz więcej o pracy z ludźmi. Ostatnio zgłaszają się do mnie osoby mające problemy dotyczące pracy zawodowej i realizacji swojego boskiego potencjału w zarabianiu pieniędzy.

Słyszę od klientki, że czuje się niekompetentna, niepewna siebie i nie warta uwagi, bo… jest za młoda. Tymczasem zgłasza się o pomoc do mnie – osoby młodszej od niej. Zwracam na to jej uwagę i pytam, czy uważa, że to w porządku. Ona odpowiada:

– „Oczywiście, że tak. Bardzo cenię Twoją dojrzałość i poziom świadomości, więc wiem, że możesz mi pomóc. Nie uważam, żeby Twój wiek miał tutaj znaczenie”.

– „Dlaczego więc Ty nie mogłabyś docenić swojej dojrzałości i swojego poziomu świadomości, po to by pomagać innym? Czego brakuje Tobie, żebyś miała równie pozytywne zdanie o sobie samej?”

– „Ja nie wszystko wiem i jeszcze pewnie lata miną zanim się wszystkiego nauczę. Skończyłam studia, ale czuję, że nic nie wiem. Boję się, że przyjdzie do mnie pacjent, a ja nie będę umiała mu pomóc. Może jestem po prostu za głupia? Ale marzę o tej pracy, chciałabym już teraz się w niej spełniać. Tak naprawdę to nie chcę czekać latami, aż otworzę swój gabinet. Sama już nie wiem co mam robić…”.

No to po kolei:

Po 1: Dopóki nie docenisz i nie zaakceptujesz siebie już teraz – takiego jakim jesteś, ciężko Ci będzie poczuć, że rzeczywiście masz przestrzeń na to, by inni potrzebowali Twojej pomocy. Mówiąc sobie – „jestem beznadziejna”, „za mało wiem”, „za mało umiem”, „jestem niekompetentna”, „jestem za mało doświadczona”, „ludzie nie chcą do mnie przychodzić, bo jestem za młoda” – wzmacniasz w sobie przekonanie o tym, że rzeczywiście się nie nadajesz. Wzmacniasz w sobie też oczekiwania na to, że Ty na żadnych klientów nie zasługujesz i wzmacniasz pewność, że oni nie mają prawa się do Ciebie zgłaszać.

Po 2: Wszystko zależy od Twojego własnego podejścia i spojrzenia na siebie. Chcesz by negatywne opinie innych ludzi były powodem do zmartwień i stawiania sobie niepotrzebnych ograniczeń w życiu? Czy raczej zamienisz wypominane Ci cechy w ogromny atut, dzięki któremu możesz cieszyć się z tego, jaki jesteś? To, że jesteś młodą osobą, nie musi świadczyć o tym, ile masz w sobie dojrzałości i świadomości. Pamiętaj też, że możesz ze sobą nosić doświadczenie, urzeczywistnienie i dobrą karmę z poprzednich wcieleń. To dlatego Tobie niektóre rzeczy przychodzą z taką łatwością, podczas gdy inni męczą się z nimi przez wiele, wiele lat. Spójrz szerzej, nawet poza to życie. Z perspektywy istnienia możesz reprezentować sobą dużo więcej, niż nie jedna dużo starsza od Ciebie osoba.

Po 3: Nie musisz wiedzieć WSZYSTKIEGO. Uczysz się przez całe życie. To normalne, że czasem czegoś nie wiesz, że popełnisz jakiś błąd, że nie w każdym przypadku jesteś w stanie pomóc. To normalne, że nieustannie odkrywasz jakąś nową perspektywę patrzenia na siebie, innych ludzi i różne zjawiska. Na tym właśnie polega rozwój. Na ciągłym poszerzaniu swojej świadomości i mądrości.

Jeśli więc już dziś, teraz, w tym momencie czujesz, że masz za mało wiedzy, świadomości i doświadczenia, to podtrzymując to negatywne podejście, kiedykolwiek poczujesz, że masz ich odpowiednio dużo? Kiedy? Za rok, za dwa? Za 10 lat? Już będziesz wszystko wiedział? Na tyle, aby móc zaakceptować, że to co JUŻ wiesz i umiesz jest wystarczające? Dopóki będziesz utrzymywał w sobie przekonanie, że nie jesteś wystarczający, będziesz ugruntowywał się w tym przekonaniu i z jego poziomu zawsze będziesz czuł, że masz czegoś za mało!

Doceń siebie JUŻ TERAZ i zobacz, że to co sobą reprezentujesz jest WYSTARCZAJĄCE na ten moment Twojego istnienia.

Po 4: Na świecie w którym żyjemy otacza nas wszechobecna, kolorowa, piękna, nieskończona RÓŻNORODNOŚĆ. Różni ludzie potrzebują doświadczyć różnych rzeczy. To, co robisz dla swoich klientów jest zawsze wystarczające, ponieważ klienci wybierając Cię, gotowi są przyjąć to, co Ty sam chcesz i możesz im zaoferować. Skoro klienci wybierają właśnie Ciebie, to znaczy, że są otwarci dokładnie na to, co Ty jesteś w stanie im dać – to jest zawsze w porządku i uczciwe wobec nich i Ciebie samego.

I teraz uwaga – zawsze jest dostatek wszelkiej maści uzdrowicieli, nauczycieli duchowych, terapeutów, guru, psychologów, szamanów – czego dusza zapragnie. Z różnymi metodami, różnym podejściem, z różnym doświadczeniem, w różnym wieku, z różnymi poziomami świadomości. I równie wiele jest ludzi o różnych upodobaniach, którzy nie bez przyczyny zgłaszają się do osoby, z którą WYBIERAJĄ pracować. Wszystko dzieje się na zasadzie intencji. Otwartego klienta ciągnie tam, gdzie rzeczywiście tej pomocy doświadczy. Pójdzie do tej osoby, którą czuje i z którą harmonizuje. Zamkniętego na doświadczanie zmian klienta poprowadzi tam, gdzie z jakiegoś powodu tej pomocy nie dostanie, albo z kim będzie się kręcił w kółko przez wiele lat. Ale nawet jeśli taki klient trafi do Ciebie to w żadnym wypadku nie musi świadczyć o braku Twoich kompetencji! Wszystko dzieje się wedle intencji i trzeba to zaakceptować.

Nawet kiedy ludzie mają szeroki wybór różnych usług od innych osób, to zawsze znajdzie się wystarczająca ilość osób, która będzie rezonowała właśnie z TOBĄ i będzie potrzebowała właśnie TWOJEJ POMOCY. Tak jak TY UMIESZ, tak jak Ty na ten moment POTRAFISZ jej udzielić, z taką wiedzą, świadomością i doświadczeniem jakich JUŻ doświadczasz. Pamiętaj, że nie ma drugiej takiej Istoty na świecie jaką jesteś Ty. Czy wiesz ilu ludzi czeka na to, by doświadczyć spotkania właśnie Z TOBĄ?

Raz trafiła do mnie osoba, która prosiła mnie o pomoc po sesji z innym uzdrowicielem. Była obrażona, niezadowolona i czuła się bardzo rozbita po tym doświadczeniu. Poprosiłam, żeby opowiedziała mi co się stało i co ten uzdrowiciel takiego strasznego jej zrobił. Okazało się (kiedy odsiałam z jej wypowiedzi wylewające się rozczarowania i inne emocje), że w gruncie rzeczy ten uzdrowiciel nic złego nie zrobił. Mówił bardzo mądre rzeczy, które wcale nie były wyssane z palca. Była to po po prostu osoba, która widocznie nie patyczkowała się i miała trochę inny sposób podejścia do klienta. Klient został pozostawiony z odpowiedziami, które potencjalnie były dla niego korzystne, ale których na swoim etapie zwyczajnie nie był gotowy przyjąć. Okazało się, że potrzebuje przepracować problem nieco niżej, zanim pojmie o co w ogóle tamtej osobie mogło chodzić. Popracowaliśmy z tymi emocjami i problemami, jakie wychodziły po drodze, na które klient był w danym momencie otwarty i gotowy. I miał po tej sesji wspaniałe efekty. Nawet wspomniał o tym, że już rozumie o co chodzi w całej tej sprawie, a wcześniej jakoś nie potrafił tego pojąć. To na razie nie był dla niego etap, aby wcielić tak duże zmiany w swoje życie. Potrzebował czegoś delikatniejszego, podejścia od nieco innej strony. Ja mu to zapewniłam i to było okej. Ale to nie oznacza, że ze mną, czy z tamtym uzdrowicielem coś było nie tak. Każde z nas proponowało po prostu inny rodzaj pracy, inne podejście do klienta i inną energię, a nie przy każdej energii ta osoba była w stanie się otworzyć, by cokolwiek większego zmienić, czy zrozumieć. Przychodząc do tamtego uzdrowiciela, chciała sobie tylko udowodnić, że nie jest w stanie nic przerobić. I rzeczywiście, to było dla niej za dużo, to ją przerosło. Moim zdaniem nawet najlepszy, najbardziej doświadczony uzdrowiciel nie jest w stanie pomóc absolutnie wszystkim. Na różnych etapach swojego przejawiania się potrzebujemy różnych doświadczeń i to jest naturalne. Ja sama wybierając uzdrowiciela kieruje się swoimi potrzebami i uczuciami. Po prostu czuję i wiem, kto w tym momencie jest dla mnie odpowiedni. Nie ma więc lepszych lub gorszych uzdrowicieli. Są tylko tacy, którzy są, bądź nie są ODPOWIEDNI na Twojej drodze.

I powiem Wam, że to właśnie na tym mocno opiera się sukces przyciągania klientów. Na świadomości liczności i różnorodności ludzi w Twoim życiu. Kiedy masz tę świadomość nie narzekasz ani na brak klientów, ani na to, że przyciągasz sobie ciągle tych nieharmonijnych, którym nie możesz pomóc. To siła przyciągania i emanowania odpowiednią energią. I o tym będzie kolejny punkt:

5. Kiedy skupiam się na miłości do siebie, docenianiu swoich umiejętności, mądrości i świadomości, bez względu na moje ograniczenia, przyciągam sobie takich klientów, których również ta energia interesuje. Która rezonuje z nimi. Moje usługi są dla nich wartościowe i atrakcyjne, bo DLA MNIE są wartościowe i atrakcyjne. Taki sygnał im wysyłam – „Słuchajcie, mam dla Was coś wspaniałego”. Ja wierzę, że to co oferuję jest wartościowe i to faktycznie takie jest i przynosi pozytywne efekty i mnie i innym ludziom. Kiedy z kolei skupiasz się na niepowodzeniu, albo na tym jaki jesteś niekompetentny, czy niedoświadczony odpychasz ludzi i wysyłasz im sygnał: „Idźcie sobie! Tu nie ma z czego korzystać! Jestem beznadziejny, nie pomogę Wam, a moje usługi nie są warte doceniania! Idźcie więc do kogoś lepszego”. „A do mnie to przyjdźcie w jakiejś nieokreślonej przyszłości, kiedy jakimś cudem stwierdzę, że się jednak do tego nadaję”…

Wiem, że kiedy siedzisz zamknięty w domku i nikt na Ciebie nie patrzy, to wydaje Ci się, że możesz się umniejszać, nienawidzić i wyrzucać do kosza Twoje umiejętności i starania. Ale Ty w ten sposób, czy tego chcesz, czy nie – WYSYŁASZ KOMUNIKAT Twoim potencjalnym klientom. Energetyczny komunikat, mówiący – „nie przychodźcie do mnie, bo jestem beznadziejny!”. Konsekwencje są widoczne gołym okiem w Twoim życiu, choćby w relacjach z ludźmi, w pracy i zarobkach. To, na czym najczęściej skupiamy swoje myśli i odczucia ma naprawdę ogromny wpływ na naszą rzeczywistość oraz na to jakie osoby przyciągamy w swoją przestrzeń, albo czy w ogóle je przyciągamy.

I ostatni punkt:

6: Nie traktuj swoich potencjalnych klientów jak wrogów, czy głupków. Oni są na tyle dojrzali i otwarci, by dostrzec Twoją prawdziwą wartość, pod warunkiem, że Ty sam ją czujesz i Ty sam się z nią utożsamiasz. Zaufaj, że takie osoby są, że jest ich wiele. Nie każdy człowiek oceni Cię tak jak tego oczekujesz. Boisz się, że jesteś za młody, zbyt głupi, za mało wykształcony (i co sobie tam jeszcze wymyślisz), boisz się, że oni tak Cię ocenią i że zrażą się do Ciebie – ale tak wcale nie musi być. Kiedy ktoś oceni mnie w negatywny sposób i upiera się przy jakiejś chorej wizji, ja wiem, że ten człowiek nie będzie ani moim klientem, ani znajomym, ani przyjacielem. Po prostu nie przyjmuję takich ludzi do mojej przestrzeni, bo zdaję sobie sprawę z mojej własnej wartości. I Ty też zdaj sobie sprawę ze swojej wartości i nigdy nie pozwól jej podważyć ludziom, którzy tej wartości nie chcą dostrzec. Skup się na obecności tych, którzy ROZUMIEJĄ i WIDZĄ Ciebie takim, jaki jesteś, którzy docenią i wynagrodzą Twoją wartość swoją obecnością. Takich ludzi szukaj, takich przyciągaj i takim poświęcaj swój czas. Jest ich wiele. Naprawdę wiele  .

Podsumowując:

– Intencje dogrywają się, więc dbaj o jakość swoich intencji i zmień nastawienie do siebie na pozytywne.

– Korzystaj ze swoich możliwości, doceń swoje umiejętności na takim poziomie jakie są. Doceniaj siebie, a docenią Cię inni. Jeśli czujesz wartość siebie i swoich usług, inni ludzie otrzymają komunikat, że zapraszasz ich, by dzielić się z nimi tymi wspaniałościami.

– Pamiętaj, że dla każdego jest miejsce i dla Ciebie jako uzdrowiciela (wpisz tutaj swój wymarzony zawód) i dla ludzi, którzy chcą korzystać właśnie z Twoich usług.

– Na świecie i w Twoim życiu jest ogrom i cała masa różnorodnych ludzi i zawsze znajdą się dla Ciebie tacy, którym Ty jesteś w stanie pomóc i którym TY WYSTARCZYSZ.

– Jeśli też jesteś w młodym wieku, bądź wyglądasz na jeszcze młodszego, niż jesteś – ciesz się tym, niech to będzie Twój atut i powód do radości, a nie umniejszania się.

– Twoja dojrzałość i świadomość nie wynika z przepracowanych lat, a z poziomu urzeczywistnienia, które u każdego rozwija się w innym tempie i czasie! Dlatego wiek, nie zawsze ma takie znaczenie, jakie ludzie potrafią mu nadać.

– To samo z poziomem Twojej kompetencji. Pozwól sobie na świadomość tego, że możesz działać, zarabiać, spełniać się i czuć się dobrze ze sobą taki jaki jesteś TERAZ. Nie czekaj, by siebie pokochać i zaakceptować! Nie czekaj na szczęśliwe życie i na rozsądne decyzje, bo czekając przegapisz to, co już teraz możesz osiągnąć, będąc sobą!

Przytulam