Kartka z Pamiętnika

O pomaganiu innym

Moja misjonarska podświadomość w końcu załapała, że pomaganie innym kosztem siebie nie ma żadnego sensu, a tylko wiele spraw komplikuje i nawarstwia nieprzyjemne wyobrażenia. Nie chciałam do końca tego do siebie dopuścić, bo podświadomie wydawało mi się, że to takie niesprawiedliwe, kiedy na naszych oczach ktoś cierpi, a my czując się lepiej, nie staramy się mu pomóc. Nie bardzo rozumiałam, gdzie jest granica i co oznacza „kosztem siebie”. Nie mając w sobie do końca ugruntowanych pozytywów, łatwo mi było pod takie niskie energie się podczepiać, jakbym podświadomie schodziła niżej po to, żeby mieć kontakt z ludźmi, których muszę ratować. Kiedy idziesz w górę i Twoje wibracje podnoszą się, takie relacje zaczynają odpadać, bo kontakt słabnie. Pomagając osobom, które tego w rzeczywistości nie chcą, podczepiamy się pod jej wyobrażenia, aby lepiej ją zrozumieć,a dostrajając się pod takie negatywne energie, sami później czujemy się nieprzyjemnie i nasze wibracje spadają w dół.

Fajnie jest poczuć, że czując się dobrze ze sobą, można innym pomagać – ale nie kosztem siebie, tylko samą swoją obecnością. To jak się przejawiamy i czym emanujemy może być pomocą i inspiracją samą w sobie i często nic więcej nie trzeba robić. Nic nie stoi już na przeszkodzie do ugruntowania pozytywnych uświadomień, bo nie muszę się już pilnować, aby dostrajać się do innych. Śmieszne były tamte wyobrażenia, bo właśnie pozwalając sobie samej wzrastać, mam większą moc do pomocy innym – tym, którzy z tej pomocy chcą korzystać i którzy nie muszą, ale chcą przebywać w mojej przestrzeni. Mam wtedy pewność, że nie próbuję nikogo uszczęśliwiać na siłę, to nie jest już przymus, misja, zadanie, ale naturalne dzielenie się owocami mojej pracy nad sobą.

Czując, że szczerze chcesz komuś pomóc, z góry akceptujesz wszystkie jego wybory. Jesteś spokojny, bo wiesz, że zrobiłeś wszystko co było zgodne z Tobą i zgodne otwartością tej osoby. Do tego masz ochotę dzielić się Miłością i inspiracją z ludźmi, którzy realnie są nimi zainteresowani. I wtedy robi się przestrzeń na czerpanie czystej przyjemności z każdej chwili życia, bo nie czujesz się wyczerpany dzieleniem się z innymi. Świat Cię w tym wspiera, rozwijasz się w spokoju i nie szukasz już w ludziach źródła swoich problemów 🙂