Kartka z Pamiętnika

Miłość, a relacje z innymi ludźmi

Mieliło mnie dziś znów w tematach Miłości, zresztą jest tak od jakiegoś czasu;) Podzielę się czymś z Wami, bo to w sumie dosadna historia i może się przydać.

Wcześniej skupiałam się na tematach pracy, bo bardzo chciałam ją zmienić, ale (prawie rok temu!) przyszła mi w medytacji bardzo wyraźna wskazówka, że jeśli chcę uzdrowić swój stosunek do pracy i się w niej spełniać, muszę najpierw uzdrowić swój stosunek do ludzi a w szczególności… jedną konkretną relację. Z tym stosunkiem do ludzi – było to dla mnie oczywiste, jednak nie rozumiałam o co chodzi z tą konkretną relacją. Zostawiłam więc to, bo uznałam za niepotrzebne. Okazało się, że ta relacja, jak jeszcze kilka innych, świetnie odzwierciedla mój stosunek do samej siebie, a nieczystość w intencjach do siebie blokowała mnie w mojej kreacji. Bardzo nie chciałam tego do siebie dopuścić, starałam się ustalić hierarchię, aby udowodnić sobie i innym, że jestem ponad to. Swoją drogą dobrze rozwijać w sobie pokorę, bo wtedy nie ma się poczucia, że się wie lepiej od Boga:D Tak więc, zaufaj Intuicji, słuchaj swojego Wyższego Ja, bo jak próbujesz na około to masz rok, albo i więcej w plecy:D

Tak więc, w końcu przestałam się upierać, zaufałam i zaczęłam pracować. Obserwowałam jak wiele zaciętości i upartości miałam w podtrzymywaniu pewnych ograniczeń. Mimo, że się sobie do tego przyznawałam, to jednak podejmowałam decyzję, że chcę się temu poddawać. Wymówką było to, że tak mi łatwiej, bo się do tego przyzwyczaiłam, a później że się nie da. Odkrycie stulecia – DA SIĘ 😀

Zrozumiałam, nie tak umysłem – ale sercem, że prawdziwej Miłości nie da się czuć równolegle z nienawiścią, nawet jeśli czujemy ją w nie tak oczywistej postaci, albo tylko do pojedynczych osób.

Niezależnie od tego jakie te osoby nie byłyby uparte i jak bardzo by nie prowokowały do zranienia, nie mamy prawa atakować jej, ani nienawidzić za to jak się przejawia. Jednym jest mówienie o kimś, innym emocjonalne angażowanie się w obrabianiu komuś dupy i udowadnianie jaka ta osoba jest zła, chciwa i niepoukładana. To my jesteśmy chciwi i zachłanni na podczepianie się pod takie a nie inne energie. Nic dziwnego, że nam się z tą osobą później nie układa, bo z każdym słowem i myślą też idzie do tej osoby jakaś energia, a ona nieświadoma wszystkiego chętnie nam się „odwdzięczy”.

Z resztą żadna wymówka tutaj nie przejdzie:) Nawet jeśli uważamy się za osoby kochające i kiedy są ludzie przy których potrafimy miłość przejawiać, nigdy nie będzie to do końca czyste i nawet sami nie będziemy tych uczuć pewni. Takie zakłócenia na sercu budzą tylko frustracje, niespełnienie, dezorientację i szukanie poczucia bezpieczeństwa w tym, co już się ma, a co nam nie służy. A wtedy jesteśmy wiecznie nieszczęśliwi.

Nie mając pełnego szacunku do innych, nie mamy go też dla siebie, co u mnie przejawia się chociażby w kwestiach pracy (tak, to jest sedno mojego problemu). Nic dziwnego, bo otrzymujesz dokładnie to, co dajesz innym.

Pozwólmy sobie żyć swoim własnym życiem, a nie życiem innych ludzi. Każdy ma prawo do oceny, jednak utwierdzanie się w tej ocenie prowadzi nas tylko do wiecznego uczucia żalu i niezaspokojenia. A czując to, nie jesteśmy w stanie poczuć prawdziwej miłości, tak jak czując prawdziwą miłość nie jesteśmy w stanie myśleć źle o sobie, ani o innych ludziach:)