Inspiracje

Zawsze po burzy wychodzi słońce

Życiowe doświadczenia nauczyły mnie, że cokolwiek złego, czy trudnego się dzieje, to tylko okres przejściowy, który prędzej, czy później się skończy. Nawet zanim zaczęłam świadomie się rozwijać, obserwowałam, że zmartwienia przemijają z czasem, a problemy prędzej, czy później udaje się rozwiązać. W moim odczuciu człowiek dąży naturalnie do szczęścia, miłości, spokoju i ogólnie jak najlepszego samopoczucia. Choć czasami nie jest łatwo i nasze negatywne przyzwyczajenia, nawyki i oczekiwania sprawiają, że znów trafiamy na przeszkody, to jednak prędzej czy później zawsze pojawia się taki dzień, w którym czujemy się po prostu dobrze.

Pamiętam jak wiele sytuacji stresowało mnie w szkole, kiedy byłam dzieckiem. Stresowałam się przed każdą klasówką, by po wszystkim odetchnąć z ulgą i stwierdzić, że wcale nie było się czego bać. Pamiętam, że zawsze przychodził taki dzień, w którym czułam się szczęśliwa. Jeśli sprawdzian poszedł mi źle i zalewały mnie negatywne emocje, później mogłam go przecież poprawić, a po pewnym czasie nie pamiętałam już o całym zajściu. Dziś moje stare zmartwienia i problemy z przeszłości nie mają już znaczenia. Wychodzi więc na to, że wtedy zupełnie niepotrzebnie się stresowałam i martwiłam. Na szczęście będąc dorosłą kobietą poczułam, że nie chcę marnować życia na martwienie się błahostkami i przejmowanie się rzeczami, które w skali mojego całego istnienia nie mają przecież żadnego znaczenia.

Oczywiście zdarza się też, że spotykają nas dużo poważniejsze sytuacje, w których nie tak łatwo uwolnić się od razu od ciężkich i przytłaczających emocji. Kiedy straciłam brata oraz moje zwierzęta w pożarze rodzinnego domu, emocje były dla mnie tak ciężkie i silne, że pomyślałam sobie, że już nigdy nie będę szczęśliwa. Straciłam wtedy całkowitą nadzieję i wiarę w to, że kiedykolwiek moje życie się ułoży. Byłam przekonana, że umrę z bólu i tęsknoty i już nic nie będzie mnie w stanie z tego wyciągnąć. Jednak nawet po tym wszystkim mogłam się przekonać, że i to nie było prawdą i mimo tragedii, która spotkała mnie i moich najbliższych, w dalszym ciągu mogę wybierać szczęście. Mówi się, że czas leczy rany – i coś w tym jest. Dodatkowo w połączeniu z pracą nad sobą, poszerzaniem świadomości i pielęgnowaniem w sobie pozytywnych, naturalnych dla nas uczuć wyższych wszystko co dobre, staje się możliwe. I nie ważne ile smutku, łez, niemocy, złości, niepowodzeń, czy frustracji spotkało Cię na Twojej drodze. Nie ważne przez jakie przeszedłeś stany i co strasznego Cię w tym życiu spotkało. Zawsze jest droga wyjścia, zawsze możesz poczuć się ze sobą lepiej. Tylko i wyłącznie od Ciebie zależy jakie wybierzesz samopoczucie oraz nastawienie względem siebie i swojego życia. To na czym się skupiasz wzrasta, to jakie myśli i uczucia w sobie pielęgnujesz wpływa na Twoją rzeczywistość. Ustal więc priorytety, by wiedzieć i czuć w jakim kierunku chcesz, by Twoje życie płynęło. Skoro i tak naturalnie dążymy do poczucia szczęścia i spełnienia, to dlaczego nie wspomóc tego procesu? Dlaczego go nie wesprzeć swoim własnym pozytywnym czuciem i myśleniem?

Życie jest w gruncie rzeczy bardzo proste, tylko to my je ciągle komplikujemy, tak aby nie było nam za łatwo, za pięknie, za dobrze. Wynika to z przyzwyczajeń, ale skoro przyzwyczailiśmy się do odtwarzania szkodliwych i negatywnych mechanizmów, możemy też świadomie przyzwyczaić się do pozytywnych, które będą popychały nas w górę. Zauważcie, że bardzo często kiedy kogoś tracimy – tęsknimy i osadzamy się w przeszłości. Kiedy mamy niską samoocenę – zatracamy się w samokrytyce i niezadowoleniu z siebie. Kiedy za mało zarabiamy – narzekamy na niesprawiedliwość systemu, utwierdzając się w poczuciu ciężkości i niemocy. Podobnych przykładów jest mnóstwo. Czemu służy zasilanie tak negatywnych odczuć i wyobrażeń? Z pewnością nie zbliżaniu się do rozwiązań, a oddaleniu Cię od własnego szczęścia, do którego Twoje serce i tak naturalnie, choć z ogromnym wysiłkiem będzie dążyć. Czy nie lepiej zrobić swojemu sercu miejsce i warunki, by mogło swobodnie dążyć do tego, czego w głębi siebie tak bardzo pragnie?

Problemy i nieszczęścia przemijają, szczęście i radość zawsze pozostają albo wracają kiedy sobie na to pozwalamy. Twoim zadaniem jest wzmocnienie tych pozytywnych uczuć i dbanie o to, by się na nie otwierać, pogłębiać je i dbać o jakość swojego czucia na co dzień. Odpowiedz więc sobie na pytanie – co jest w Twoim życiu naprawdę ważne? Nakręcanie się w negatywnych emocjach i wyobrażeniach, czy koncentracja na wszystkich pozytywnych aspektach siebie i swojego życia, która wspiera Cię w nieustannym wzrastaniu?

Każdy dzień wnosi coś wartościowego. Każdy dzień jest pełen nowych nadziei, możliwości i okazji, by zmienić swoje podejście, nastawienie i samopoczucie. Możesz przyspieszyć ten proces i poczuć się ze sobą lepiej. Możesz przestać zatracać się w lękach, tęsknocie, nienawiści do siebie i innych ograniczeniach. Bóg chce, byś był szczęśliwy, Twoje serce chce byś był szczęśliwy, inni ludzie chcą, abyś był szczęśliwy. Z czymkolwiek przyjdzie Ci się zmierzyć, zmierzysz się, a w tym wszystkim Wszechświat wesprze Cię w powrocie do upragnionego szczęścia.

Ustal więc ten ważny dla siebie priorytet, by otworzyć się na wsparcie i zauważ, że skoro po burzy prędzej, czy później wychodzi słońce to znaczy, że ono zawsze było i jest – tylko, że skryte za chmurami. Dokładnie tak samo jest ze szczęściem – jakiekolwiek trudne emocje Cię nie przytłoczą, jakakolwiek burza nie szalałaby w Twoim życiu, Ty swoje szczęście nosisz cały czas w swoim sercu. I nawet jeśli w tym momencie go nie czujesz, przyjdzie w końcu ten moment w którym poczujesz jego ciepło, tak jak ciepło promieni słonecznych wychodzących zza burzowych chmur.