Artykuły

Powrót do naszej Boskiej Natury i parę słów o potencjale doskonałości

Czym jest powrót do naszej Boskiej Natury? Czy jesteśmy z natury doskonali? A może nasze pochodzenie podpowiada nam coś innego?

Kiedy sięgamy bardzo głęboko do korzeni swojego pochodzenia, często doświadczamy znaczących przełomów w naszym rozwoju. Nie raz dochodziłam do przeróżnych wzorców „poupadkowych”, których uwolnienie owocowało uzdrowieniem ważnego dla mnie tematu. Tego typu uświadomienia i odpowiednia praca z poznanymi wzorcami, mogą mieć pozytywne skutki w uzdrawianiu tematu związków, stosunku do materii – pracy, pieniędzy, ciała, seksu, a także duchowości, czy swojej wewnętrznej mocy i wielu innych aspektów życia. Czasami jednak bywa tak, że w związku z takim uświadomieniem zamiast rozwijać się, popadamy w negatywne wyobrażenia na temat siebie. To sprawia, że podważamy istotę naszego rozwoju i zastanawiamy się, czy jest sens rozwijać się dalej, skoro pierwotnie z naszą doskonałością wcale nie było tak pięknie, jak sobie wyobrażaliśmy. Czujemy się przytłoczeni każdą odkrytą informacją na swój temat. Nic więc dziwnego, że nie mamy już chęci, ani siły „grzebać” w tym dalej.

Całe to pomieszanie wynika z błędnych wyobrażeń, na temat POWROTU do naszej pierwotnej natury (czy też do Boga), a przede wszystkim błędnej interpretacji tego, czym ta nasza Boska natura jest. Wiele mówi się o powrocie, ale nie każdy tak naprawdę czuje i rozumie o co w tym właściwie chodzi.

Ostatnio pracowałam z osobą, która wierzyła w istnienie pewnego „sufitu” ograniczającego jej życie i rozwój. Tak bardzo wierzyła, że nie jest w stanie go przekroczyć, że traciła sens i radość życia, a także motywację do jakiegokolwiek działania. Odreagowywałam jej traumę z przeszłego wcielenia, w której dowiedziała się o swoim pochodzeniu, a co za tym idzie o swojej niedoskonałości. Przypomniała sobie, że powstała z wyższych wibracji, jednak nie na tyle czystych, aby mogła przejawiać swoją Boską istotę. Mało tego, okazało się, że była tak niedoskonała, że często podejmowała niekorzystne dla siebie decyzje i wybierała trudne warunki życia. Była naiwna i zachłanna na różnego rodzaju emocje, bo jej świadomość nigdy nie była pełna. Podczas tego uświadomienia przyszło ogromne rozczarowanie, które miało znaczący wpływ na jej wiarę w to, że ona z NATURY jest niedoskonała. Z tego powodu siłą rzeczy uznała, że nie ma do czego wracać, ani po co się rozwijać. To był ten jej „sufit”, którego długi czas nie mogła przekroczyć. Sufit, który odbierał radość z życia oraz sens w angażowanie się w rozwój, bo po co – „skoro pierwotnie byłam wybrakowana, to nigdy nie będę w stanie osiągnąć nic więcej”. Z takimi przekonaniami osoba ta zajmowała się dokładnie tym w co wierzyła, że jest w stanie się zajmować. Skoro nie może być doskonała, a jednak czymś zająć się musi – to zajmie się pogłębianiem cierpienia, odtwarzaniem różnych ciężkich misji, walk – wszystkim, co nie miało nic wspólnego z jej prawdziwą, Boską naturą.

Każda istota, której świadomość nie wykształciła się w czystych Boskich energiach (tych najwyższej jakości) od początku nie była doskonała. Jednak to wcale nie stawia nas na przegranej pozycji. Są osoby, które bardzo źle znoszą tę świadomość, więc wolą albo dalej uciekać od ruszenia istoty sprawy (wkręcając się w poczucie bezsensu i cierpienia), albo zapierać się, że zawsze byli i są doskonali już tu i teraz, co niestety prowadzi nie do rozwoju swojego Boskiego potencjału, a rozbudowywania własnego ego. Wtedy „najlepiej” jest zostawić wszystko tak jak jest i udawać, że jest cudownie, bo przecież lepiej być już nie może. Ich podejście mogłoby się zmienić, gdyby uświadomili sobie istotę dążenia do korzystania ze swojego POTENCJAŁU, który daje im możliwość rozwinięcia w sobie prawdziwej doskonałości.

Otóż Twoja natura, bez względu na pochodzenie i niedoskonałość jaką kiedykolwiek przejawiałeś, zawsze POTENCJALNIE była, jest oraz zawsze będzie BOSKA. Ty zawsze miałeś w sobie ten potencjał, tylko na dany moment nie potrafiłeś z niego korzystać, co nie oznacza, że potencjalnie nie było takich możliwości. Nie znałeś wtedy swojej natury, więc prawdopodobnie nie wiedziałeś jak jej używać. Dlatego, by zacząć do niej dążyć potrzebna nam świadomość tej natury i urzeczywistnianie jej. Po to jest potencjał, by dążyć do jego rozwinięcia. Twoja niedoskonałość nie wynikała więc z faktu, że byłeś z natury niedoskonały, a z braku odpowiedniej ŚWIADOMOŚCI i CZUCIA tej swojej natury. Czucia swojej Boskiej doskonałości.

Bóg jest energią najwyższej jakości. Jeśli nie powstałam z energii najwyższej jakości, to nie oznacza, że nie mogę się do tej jakości dostrajać. Co za tym idzie – jeśli nie powstałam doskonała nie oznacza, że nie mogę odkrywać w sobie doskonałości. Moja natura może być doskonała, jednak najpierw potrzebuję ją urzeczywistnić.

Usłyszałam ostatnio porównanie, które fajnie obrazuje to zjawisko. Wyobraź sobie zabawkę działającą na baterie. Jest w niej miejsce na 10 baterii, ale na ten moment ma tylko 3 – co wystarczy, by korzystała ze swoich podstawowych funkcji. Widać, że zabawka jest stworzona do tego, by potencjalnie korzystać z innych, ciekawszych w sobie funkcji, jednak dopóki nie skompletuje pełnego zasilania, nie będzie w stanie działać w doskonały dla niej sposób. Czy to znaczy, że zabawka jest niedoskonała? Rzeczywiście – nie działa w sposób doskonały, ale potencjalnie może tak funkcjonować.

Kiedy dołożysz zabawce kolejne baterie, zaczną uruchamiać się kolejne funkcje, które wzbogacają jej działania. Podobnie jest z naszym naturalnym potencjałem i przejawianiem go. My jesteśmy stworzeni po to, by przejawiać nasz Boski potencjał, ale jeszcze nie przejawiamy go w pełni. Potrzeba nam kolejnych baterii – pogłębiania swojej świadomości, czucia siebie i swoich uczuć, odkrywania i rozwijania swoich Boskich cech i możliwości. To jest realizowanie swojej doskonałej natury, która choć nie towarzyszyła nam od początku, cały czas jest dla nas możliwa do zrealizowania.

Świat jest złożony z różnych zagęszczeń i jakości wibracji, w tym również Boskich, z których możesz korzystać i dostrajać się do takich, które Ci po prostu odpowiadają. Nasz wybór zależny jest to od naszych intencji, które jak wiadomo nie zawsze są czyste. Ale po to mamy rozwój, by móc rezygnować z tych intencji, które nam nie służą, a w zamian wybierać wszystko to, co jest dla nas najlepsze. Tak, ten wszechświat jest miejscem, który daje Ci możliwość rozwoju swojego potencjału i każdy ma w sobie właśnie taką możliwość, co interpretując dosłownie – czyni nas potencjalnie doskonałymi, czyli doskonałymi, nie z pochodzenia, a z natury. A to są dwa zupełnie inne wyobrażenia.

Pamiętaj, że bycie sobą to może być zawsze coś więcej, niż to czego kiedykolwiek doświadczałeś. Pomijając na chwilę temat wcieleń i skupiając się tylko na tym jednym życiu, możemy wyciągnąć podobne wnioski. Boimy się, że skoro wychowaliśmy się w dysfunkcyjnej rodzinie, to nigdy nie będziemy w stanie przejawiać się w pełni zdrowy sposób. To nie jest prawda. To są tylko Twoje własne wyobrażenia, które ograniczają Cię w osiągnięciu osobistego szczęścia. Zawsze jest dla Ciebie coś do odkrycia, coś co było całkowicie POZA TOBĄ i TWOIM DOŚWIADCZENIEM.

Rozwój właśnie na tym polega – to ODKRYWANIE, to wchodzenie na zupełnie nowe przestrzenie, to doświadczanie zupełnie nowej jakości życia, czucia i funkcjonowania. W takich procesach zmieniają się nawet fundamenty Twojej osobowości i to jest cudowne. Nie bój się, że zatracisz w tym wszystkim siebie. Twój rozwój nie polega na powrocie do tego co było, ale na dążeniu do tego, czego jeszcze nigdy nie doświadczyłeś. Właśnie w taki sposób rozwiniesz swoją świadomość i czucie, które tak jak wspominałam zbliża Cię do korzystania z Twojego potencjału :).

A więc odważ się wejść na dziewicze rejony swojego istnienia. Otwieraj się na rzeczy, których nigdy się nawet nie spodziewałeś. Otwieraj się na to, co jest dla Ciebie zupełnie nowe, nieznane i niesprawdzone.

Niech to będzie Twoja duchowa przygoda i ciekawa droga do realnego spełnienia :).