Artykuły

Dążenie do szczęścia

Swojego czasu dużym problemem były dla mnie takie trzy powtarzające się w kółko aspekty w rozwoju, które ciężko było mi przeskoczyć:
Czerpanie przyjemności z rozwoju, motywacja do pracy nad sobą i przede wszystkim – wieczne poszukiwanie szczęścia.

Co do szczęścia. Spróbuj choć na chwilę przestać planować, zakładać, oczekiwać, czy myśleć o przyszłości.

Rozwijasz się, aby działo się dla Ciebie wszystko co najlepsze – lepsze nawet od twoich wyobrażeń, celów i planów, jakie pochłaniają cię na co dzień.
Rozwijasz się po to, aby czerpać szczęście z chwili, która trwa właśnie teraz.

Podświadomość przyzwyczaja się do pogoni za szczęściem, często nawet nie zamierza być naprawdę szczęśliwa. Dążenie jest przecież takie atrakcyjne, bo zawsze coś się dzieje – tyle jest jest po drodze sprzeczności, emocji, zwątpienia, niespodzianek, kroków w przód i w tył. Skupianie się na samym dążeniu to tak jakbyśmy mimo swoich skrupulatnych planów, dających nam (złudne) poczucie bezpieczeństwa i panowania nad naszą przyszłością, nie mieli poczucia kontroli w swoim życiu. No bo przecież to co się z nami dzieje zależy od tego, czy dasz radę przezwyciężyć swoje słabości, czy akurat jesteś na to otwarty i czy to w ogóle Twój cel jest dla Ciebie dobry i możliwy do osiągnięcia. Coś jest nie tak… Taka kontrola jest złudna, bo to co się z nami dzieje jest ciągle warunkowane różnymi rzeczami. W rezultacie rozwijamy się dążąc bez przerwy do szczęścia i miłości i zastanawiamy się ile musimy sobie jeszcze sfer życia poukładać, żeby w końcu odczuwać jego pełnię.

Więc jak dążyć do szczęścia?
Problem tkwi już w samym podejściu. Pełnię szczęścia, wszystkie odpowiedzi i odpowiednie wybory, mamy zawsze w sobie w każdym momencie, w którym sobie na nie pozwolimy, przestaniemy walczyć i dopuścimy je do siebie. Błędem jest ciągłe szukanie tego wszystkiego na zewnątrz.

Pozwól, aby życie i rozwój były dla Ciebie przyjemnością a nie przykrym obowiązkiem, wiążącym się z przeżywaniem wiecznej konfrontacji z trudnymi emocjami, ciężkimi chwilami – chwilami zwątpienia i słabości. Nawet jeśli takie chwile się zdarzają, nie musi to wcale zaważać na Twoim szczęściu.

Nie rozwijaj się, aby coś komuś udowodnić, czuć się lepszym od innych, aby pokazać jak wiele osiągnąłeś mimo przeciwności, rozwijaj się dla siebie, dla swojej uciechy i swojego szczęścia.
I nagle okazuje się, że rozwój sam w sobie jest przyjemnością, nawet jeśli zaczynasz pracować nad sobą i masz jeszcze kawał obciążeń do uzdrowienia. A kiedy rozwój sprawia Ci przyjemność, pojawia się też motywacja, nagle nie boli cię dupsko od siedzenia podczas medytacji, nagle masz czas dla siebie, a przecież nie miałeś go zbyt często.

I wreszcie, kiedy posiadasz cele i plany, samo dążenie do nich to już nie poszukiwanie szczęścia, tylko przyjemne dążenie do celu, aby poprawić jakość Twojego życia, żeby żyło się jeszcze przyjemniej.