— Inspiracje —

Decyzja podjęta w Sercu

Za radykalną zmianą nie zawsze musi stać trudna, nieoczekiwana decyzja.

Bywa i tak, że od dawna – gdzieś głęboko w sercu – mamy wręcz pewność, że potrzebujemy zmiany. Wiemy, a raczej czujemy, że pójście za tą pewnością przyniesie nam wiele dobra. Że to najlepsza decyzja, jaką możemy podjąć – dla siebie, a czasem również dla innych.

Jednak umysł posiada swój system reakcji i własną logikę. Chce nas chronić, więc analizuje wszystkie „za” i „przeciw”, stara się przewidzieć konsekwencje, szuka zagrożeń. Chce, abyśmy mieli pewność – również na tym mentalnym poziomie – że sobie nie zaszkodzimy.

Właśnie dlatego umysł zaczyna traktować potrzebę zmiany jak intruza. Jak coś, co trzeba uciszyć, przepracować, pokonać. Zmusza nas, byśmy pozostali w tym, do czego się przyzwyczailiśmy, bo jest nam to dobrze znane – nawet jeśli nie bliskie.

Zaczynamy więc szukać problemu w sobie – tam, gdzie tak naprawdę go nie ma. Próbujemy usprawiedliwiać ludzi, którzy nas ranią. Wmawiamy sobie, że np. dana praca przecież nie męczy nas aż tak bardzo. Myślimy, że może przesadzamy. Że wymagamy za wiele. Że może powinniśmy być bardziej wyrozumiali, bardziej wdzięczni i doceniający…

Tylko że uczuć nie da się oszukać.

Możemy próbować przekonywać samych siebie na niezliczoną ilość sposobów, że wszystko jest w porządku. Ale jeśli gdzieś w środku czujemy, że nie jesteśmy w dobrym dla siebie miejscu, to ten wewnętrzny dyskomfort z czasem będzie tylko narastał. Aż w końcu poczujemy się już tak bardzo nieszczęśliwi, że albo – jeszcze bardziej się poddamy, całkowicie rezygnując z siebie – albo znajdziemy w sobie odwagę, by zrobić ten jeden, od dawna wyczekiwany krok.

W stronę zmiany.

Kiedy w końcu decydujesz się na zmianę, wszystko pozornie może wydawać się straszne. Umysł analizuje na pełnych obrotach, a Ty czujesz, jakby Twoje wnętrze płonęło. Pojawia się lęk i niepewność. A jednak, jeśli choć na chwilę wrócisz do tego błogiego uczucia spokoju, które od dawna mieszkało w Twoim sercu, od razu pojawi się myśl:

„Jesteś bezpieczny. Jesteś już na właściwej drodze. Zobaczysz, że wszystko się ułoży.”

I wtedy kawałek po kawałeczku zaczynasz odkrywać świat, którego wcześniej nie znałeś. Albo powracasz do doświadczania prawdziwej radości i domowego ciepła, o których już dawno zapomniałeś.

Świat nabiera zupełnie innych barw. Inaczej pachnie, inaczej wygląda, inaczej smakuje. Spotykasz ludzi, przy których Twój układ nerwowy w końcu odpoczywa. Nie musisz się bać, szarpać o coś, walczyć z kimś, naprawiać i zmieniać niczego, ani nikogo na siłę. Zaczynasz zauważać, jak łagodnie można mierzyć się z przeszkodami. Jak wiele rzeczy może przychodzić łatwiej, kiedy przestajesz działać wbrew sobie. Jak świat i inni ludzie Ci sprzyjają.

Bo w końcu wybierasz Siebie.

Nie ma znaczenia, który raz to robisz. Nie ma też znaczenia, ile razy wcześniej bałeś się pójść za swoimi uczuciami.

Ważne, że idziesz do przodu, za swoim rozwojem i słuchasz tego, czego naprawdę potrzebujesz. A szczególnie wtedy, gdy z biegiem czasu i Twojego wzrostu te potrzeby się zmieniają. Albo gdy już istniały, ale dzięki Twojej pracy i zbliżaniu się do siebie, urosły w siłę i w końcu się przebiły – bo wcześniej nie byłeś gotów ich przyjąć.

To cudowne uczucie, kiedy puszczasz nadmierną kontrolę i zaczynasz coraz bardziej ufać sobie. Pozwalasz, aby siła Twojego serca prowadziła Cię najlepszymi dla Ciebie ścieżkami. Bo Twoje serce jest mądre i „wie” kiedy, dokąd i jak bezpiecznie Cię poprowadzić. Wbrew Twoim ograniczeniom, oporom i lękom ono już podjęło najlepszą i najbardziej oczywistą – bo całkowicie zgodną z Tobą – decyzję ❤

Dawno temu 🙂❤